miłosierdzieZBYT WIELE MIŁOSIERDZIA RODZI POZWOLENIE NA DESTRUKCJĘ.

Wyobraźcie sobie rehabilitanta, który boi się zadać bólu.

Czasami okrucieństwo jest najwyższą formą miłosierdzia.

Pozwala dojść do zdrowia, czy to fizycznego, a czasami psychicznego (wybudzić z apatii). Prawda bywa okrutna. To jedna strona tego stwierdzenia.

Z drugiej strony – przypomnijcie sobie, jak zachowują się dorośli, którym jako dzieciom wszystko uchodziło na sucho. Owszem w drobnych sprawach można odpuszczać,jednak w zasadniczych dotyczących uczciwości, szacunku do drugiego człowieka okazywanie miłosierdzia (zwalnianie od odpowiedzialności) powoduje pozwolenie na destrukcje. Osoba, która nie ponosi konsekwencji swoich czynów, zostaje w przekonaniu, że może krzywdzić bezkarnie.

Bycie miłosiernym dla katów, najczęściej oznacza bycie katem dla ich ofiar.

Byśmy się dobrze zrozumieli, nie jestem za karą, która jest zemstą za złe uczynki. Jestem za podejściem, że kara ma być nauką. Nauką, dlaczego pewne postępowania są nieakceptowalne. Kara ma zapewnić, że dana osoba już nikogo nie skrzywdzi. Dlatego lepiej pozwolić komuś ponieść nieprzyjemne konsekwencje swoich czynów przy drobnych sprawach, niż pozwolić na coraz większe wyskoki i niszczenie życia sobie oraz innym.

Izabela Gruchalska

 

 

miłosierdzie